Plan
Kafelki mojego życia układają się często bardzo chaotycznie, sprawiając, że się boję. Niczego tak nie boję się w życiu i jak braku planu i chaosu. Gdy się to pojawia, boję się, bardzo się boję, bo ja muszę mieć plan w życiu i realizować go punkt po punkcie. Życie, los nie raz mi już pokazali, że plan to ja sobie mogę w nos wsadzić, a one toczyć się będą i tak swoim torem. Wiem. Planowanie w większości przypadków jest psu na budę. Niemniej posiadanie planu mnie uspokaja. Stwarza wrażenie panowania nad własnym życiem. Do niedawno, do czasów sprzed epidemii, miałam doskonale ułożony plan na życie. Ten plan dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Aż pojawił się koronawirus, wybuchła epidemia i mój plan diabli wzięli. Wróciły dawne lęki, strachy, co będzie dalej? Jak będzie? Czy będzie? Mam wrażenie, że moje życie już nie zależy ode mnie, że kieruje nim ktoś inny / coś innego? Chciałabym mieć znów plan taki, który nie obejmuje najbliższego tygodnia, bo na tyle w przód tylko mam teraz odwagę cokolwiek planować.
A Ty planujesz czy idziesz na żywioł?
A Ty planujesz czy idziesz na żywioł?


Komentarze
Prześlij komentarz